
Nasz klub w osobie maliniaka (zawsze dostaje najfajniejsze zaproszenia) został zaproszony na Kartingowe Mistrzostwa Służb Mundurowych w Drużynowych Wyścigach Długodystansowych. Udało nam się wystawić dwie czteroosobowe drużyny, w tym jedną wzmocnioną o członka zaprzyjaźnionego klubu z Krakowa, efendiego ;)
Dla niektórych z nas była to pierwsza przygoda z gokartami w ogóle, dla innych w formie rywalizacji o najlepszy czas jednego okrążenia, a dla nas wszystkich debiut w ramach tak dużej imprezy, gdzie liczyła się każda sekunda podczas dwugodzinnej rywalizacji.
Zjawiliśmy się chwilę wcześniej i praktycznie w komplecie zajęliśmy cały tor – nie sposób nas było nie zauważyć – wszyscy wystąpiliśmy w klubowych koszulkach. Po krótkiej rozgrzewce i zapoznaniu z torem ruszyły eliminacje. Niestety wyniki pierwszej próby przeprowadzenia eliminacji z powodu awarii sprzętu pomiarowego zostały wykasowane i zamiast ruszać w ścisłej czołówce, uderzaliśmy do boju ze środka stawki.
Zasada była prosta. Cztery osoby w drużynie, 8 zespołów i 2 godziny w ciągłym gazie. Każdy na tor „wybiegał” trzy razy, a najlepsze drużyny w ciągu dwóch godzin wykręciły około 200 „kółek”.
Nasze wyniki może nie są zachwycające, ale pocieszamy się tym, że nie mieliśmy szczęścia w wylosowaniu najlepszych maszyn, byliśmy najciężsi (tak to jest, jak człowiek głównie skupia się na jedzeniu…), a przed nami zawody ukończyły drużyny, które na tym torze trenują i ścigają się na co dzień (no i ważyli połowę tego co my ;) ).
W przyszłym roku będzie tylko lepiej, choć ja w przeciwieństwie do zapowiedzi niektórych, nie przewiduję przejścia na dietę ;)

















